Tag: proza modernistyczna

Ulisses w spódnicy

Virginia Woolf nie jest pisarką, o której zapomni się chwilę po odłożeniu książki na półkę. Jej słowa zostają z nami na o wiele dłużej, nawet jeśli nie jesteśmy już tego świadomi. Jest ona pisarką o ludziach wrażliwych, sentymentalnych, dogłębnie kochających i do takich też osób przemawia najbardziej. Do perfekcji udało jej się stworzyć wyjątkowy typ narracji, który odkrywa więcej skrywane myśli bohaterów.

Eksperyment na życiu

Urodzona 25 stycznia 1882 w Wielkiej Brytanii Virginia Woolf, stała się w okresie międzywojennym jedną z najbardziej unikatowych pisarek, eksperymentując z nowymi formami prozy modernistycznej, aż do swojej samobójczej śmierci 28 marca 1941 roku.

Czytelnik po pierwszych stronach lektury może zauważyć jej odmienny styl, jakim było zgłębienie tematu strumienia świadomości i głęboka analiza stanu psychicznego bohaterów. Pisarka wydała w ciągu swojego życia dziesięć niezwykłych powieści i wiele felietonów, dotyczących feminizmu i roli kobiety w sztuce i społeczeństwie.

Kupić kwiaty na przyjęcie

Jej najbardziej znane dzieło: “Pani Dalloway”, zaprasza nas do świata, ukrytego pod płaszczem pozorów, harmonii i pięknych uśmiechów. Virginia pokazuje nam najskrytsze myśli swoich bohaterów, emocje jakimi są oni targani i jak ciężką walkę toczą, żeby je ukryć. Na pozór nie dzieje się nic nadzwyczajnego, wszystko toczy się w spokoju. Słoneczny poranek, spokojne miasto, wojny już nie ma. Jednak dopiero kiedy zajrzymy w umysły bohaterów dostrzegamy ich wewnętrzną walkę z sobą samym i z życiem, które pomimo swojego ładu, dogłębnie ich kaleczy. Wydawane przez główną bohaterkę przyjęcie, uświadamia ją o ogromnej samotności wśród tłumu ludzi. Virginia Woolf pozwala nam wejść i poznać świat również ich, równie zagubionych i skrycie przerażonych.

Wspólny los

Prawdziwy swój kunszt modernistycznej prozy, ujawnił się kilka lat później w dziele “Fale”, przez które była coraz częściej nazywana Ulissesem w spódnicy. Opisała tutaj całe życie, widziane z perspektywy sześciu bohaterów: Susan, Jinny, Rhoda, Louis, Neville i Bernarda. Od dzieciństwa po śmierć ostatniego z nich. Z tych strzępków historii układa nam uniwersalną całość, prawda – również o nas samych. Nie znajdziemy tutaj dialogów, czy dynamicznych opisów akcji. Jest za to coś więcej. Czytając, mamy wrażenie, że Virginia pisze także o nas. W głębi czujemy że nie różnimy się od bohaterów w znacznym stopniu. Na nas też olbrzymi wpływ ma dzieciństwo, miłość, starzenie się, śmierć. W końcu nasze życia łączą się w jeden wspólny los, w jedną wspólną powieść. Jej cel czy znaczenie, wybieramy sobie sami, szukając dla siebie raju i tworząc własną narrację.